„Chappie” z 2015 roku wyróżnia się pomysłem, który łatwo streścić, ale trudniej w pełni wykorzystać. Opowieść, w której troje gangsterów kradnie policyjnego androida, by wykorzystać go do swoich celów. Reżyser Neill Blomkamp prowadzi historię pewnie i daje widzowi kilka mocnych punktów zaczepienia. Film nie pozostawił mnie jednak bez zastrzeżeń. Najlepsze sceny pokazują, że materiał miał potencjał na bardziej wyrazistą całość, podczas gdy słabsze wybierają znane skróty. To udany, choć nierówny seans, który zasługuje na uwagę przede wszystkim ze względu na temat i wykonanie.

O czym jest film „Chappie”?
Punkt wyjścia przedstawiono czytelnie, bez długiego wprowadzenia. Źródłowy opis filmu ujmuje go następująco: „Troje gangsterów kradnie policyjnego androida, by wykorzystać go do swoich celów…”. Dalej scenariusz rozwija konsekwencje tej sytuacji i stopniowo odsłania, czego naprawdę obawiają się bohaterowie. Dzięki temu można szybko wejść w opowieść nawet bez dodatkowej wiedzy. Słabsze fragmenty pojawiają się tam, gdzie logika postaci ustępuje potrzebie przygotowania kolejnej atrakcji lub zwrotu.
Co działa, a co rozczarowuje?
Na plus zapisuję przede wszystkim kontrola tonu przez reżysera Neill Blomkamp i ekranowa obecność aktorów Sharlto Copley, Dev Patel. Ten pomysł łączy warstwę rozrywkową z tematem, dzięki czemu film ma coś więcej niż samą fabułę. W obsadzie wyróżniają się Sharlto Copley, Dev Patel; ich obecność dodaje scenom energii lub potrzebnego spokoju. Najlepsze fragmenty nie próbują udowadniać własnej ważności. Pozwalają sytuacji wybrzmieć i dają widzowi miejsce na ocenę zachowania bohaterów.

Największym problemem pozostaje nierówne tempo i kilka zbyt wygodnych rozwiązań scenariuszowych. W praktyce oznacza to, że środkowa część lub finał nie daje takiej satysfakcji, jakiej można oczekiwać po dobrym początku. Czasami film powtarza informację, którą widz już rozumie, a innym razem zbyt szybko przeskakuje nad konsekwencjami ważnej decyzji. Nie niszczy to seansu, lecz obniża jego emocjonalny ciężar i ogranicza chęć natychmiastowego powrotu.
Film sprawnie korzysta z narzędzi gatunku akcja science fiction. Kadrowanie, scenografia i dźwięk budują ton bez konieczności ciągłego tłumaczenia sytuacji. Nie każdy efekt wytrzymał próbę czasu lub działa równie naturalnie, ale całość pozostaje komunikatywna. Szczególnie dobre są chwile, gdy obraz dopowiada coś sprzecznego z deklaracjami bohaterów. Właśnie wtedy realizacja służy opowieści, zamiast jedynie zwracać uwagę na własny rozmach.

Wrażenia po seansie
Tematycznie film dotyka napięcia między tym, kim bohaterowie chcą być, a rolą narzuconą im przez otoczenie. Ta obserwacja pasuje zarówno do głównego konfliktu, jak i drobniejszych scen. Nie każda postać otrzymuje pełny rozwój, lecz w najlepszych momentach można zobaczyć więcej niż prosty podział na rację i błąd. To właśnie te niejednoznaczności podnoszą wartość filmu i równoważą bardziej konwencjonalne rozwiązania.
Czy warto obejrzeć film „Chappie”? Tak, szczególnie jeśli należy się do grona widzów lubiących kino z obszaru: akcja science fiction. To solidna propozycja, która ma wyraźne zalety i nie marnuje całkowicie swojego pomysłu. Nie uznaję jej jednak za pozycję obowiązkową. Nierówności scenariusza oraz niewykorzystane możliwości sprawiają, że satysfakcja nie utrzymuje się na jednakowym poziomie. Po seansie zostaje kilka scen, temat do rozmowy i poczucie dobrze spędzonego czasu, ale również świadomość, że podobny materiał mógł wybrzmieć mocniej.
Tytuł oryginalny: Chappie. Reżyseria: Neill Blomkamp. Główne role: Sharlto Copley, Dev Patel. Rok: 2015. Dane filmu.
Moja ocena: 6/10.
