Przejdź do treści
Strona główna » News » Duch II: Druga strona (1986) – recenzja

Duch II: Druga strona (1986) – recenzja

„Duch II: Druga strona” wraca do rodziny Freelingów, której przeprowadzka nie zapewniła bezpieczeństwa. Film Briana Gibsona z 1986 roku rozwija nadprzyrodzony konflikt, ale dla mnie najciekawszy pozostaje wtedy, gdy pokazuje zwyczajnych ludzi próbujących odzyskać spokój. Znane twarze pomagają ponownie wejść w tę historię. Trudniej zaakceptować przekonanie twórców, że dalsze objaśnianie zagrożenia musi automatycznie uczynić je bardziej przerażającym. Czasami więcej informacji oznacza po prostu mniej miejsca dla wyobraźni.

Plakat filmu „Duch II: Druga strona” (1986)
Plakat filmu „Duch II: Druga strona” (1986). Źródło: Filmweb.

Fabuła i punkt wyjścia

Freelingowie mają już doświadczenia, których nikt nie chciałby powtarzać, a mimo to zło ponownie zbliża się do Carol Anne. W centrum zostaje więc obrona dziecka i więź rodzinna, sprawdzona w pierwszej części. Podoba mi się ten emocjonalny fundament: łatwo zrozumieć strach rodziców oraz zmęczenie niekończącym się koszmarem. Jednocześnie sequel zbyt często traktuje te uczucia jak gotowy zasób. Sama znajomość bohaterów ma zastąpić cierpliwe budowanie napięcia od początku.

Co działa, a co rozczarowuje

Najmocniejszym elementem jest Kane grany przez Juliana Becka. Jego obecność potrafi wywołać niepokój bez rozbudowanego widowiska. Twarz, głos i sposób zwracania się do innych sprawiają, że nawet spokojna scena nabiera dwuznaczności. Właśnie takiej grozy szukam w podobnym kinie: przeciwnik nie musi od razu demonstrować całego arsenału. Wystarczy wrażenie, że pod uprzejmością kryje się coś głęboko niewłaściwego. Beck daje filmowi charakter, którego nie zapewniają wszystkie scenariuszowe wyjaśnienia razem.

Kadr 1 filmu „Duch II: Druga strona” (1986)
Kadr 1 filmu „Duch II: Druga strona” (1986). Źródło: Filmweb.

Efekty praktyczne także mają swoją siłę. Ich materialność dobrze współgra z historią o naruszaniu domowej przestrzeni i cielesnych granic. Nawet gdy poszczególne rozwiązania zdradzają wiek filmu, pozostają interesujące wizualnie. Problem pojawia się przy przechodzeniu od sugestii do dosłowności. Kolejne manifestacje bywają pomysłowe, ale nie zawsze wynikają z narastającego lęku. Część wygląda jak osobny numer zaplanowany po to, aby kontynuacja miała własną efektowną atrakcję do pokazania widzowi.

Rozbudowana mitologia osłabia również rytm opowieści. Pomocnicy i rozmowy o naturze zagrożenia przynoszą odpowiedzi, lecz spowalniają relacje między członkami rodziny. Chciałbym więcej ich niepewności, różnic w reagowaniu na strach oraz prób normalnego funkcjonowania po traumie. Wtedy nadprzyrodzona część miałaby mocniejszy punkt zaczepienia. Tymczasem film często wybiera instrukcję obsługi zła, zamiast pozwolić widzowi poczuć, jak bardzo bohaterom rozsypuje się codzienność i zaufanie do własnego otoczenia.

Kadr 2 filmu „Duch II: Druga strona” (1986)
Kadr 2 filmu „Duch II: Druga strona” (1986). Źródło: Filmweb.

Wrażenia po seansie

Jako dalszy ciąg „Ducha” jest to seans z kilkoma pamiętnymi obrazami i jednym naprawdę wyrazistym antagonistą. Nie mam poczucia całkowicie zmarnowanego powrotu, bo rodzina nadal budzi sympatię, a rzemiosło chwilami robi swoje. Brakuje mi jednak spójności między intymnym strachem a coraz większą fantastyczną konstrukcją. Wartość tej części widzę przede wszystkim w poszczególnych scenach, nie w sile całej historii. Po zakończeniu pamiętam Kane’a znacznie lepiej niż drogę, którą musieli przejść Freelingowie.

Film: Duch II: Druga strona (1986). Reżyseria: Brian Gibson. Informacje o filmie.

Moja ocena: 5/10.

Dodaj komentarz